Sprawa mostu ciągnie się już przeszło rok. Najpierw władza obiecała mieszkańcom, że naprawi powstałe uszkodzenia. Następnie, że zrobiona zostanie specjalna kładka.Doszło do tego, że sprawą zajęła się Generalna Dyrekcja Dróg, która postanowiła przyjechać i zbadać sprawę. Jak stwierdzili inspektorzy z rejonu dróg w Tarnowie, most nie jest w pełni sprawny i przystosowany do użytku, co też było przyczyną jego zwężenia. W chwili obecnej mieszkańcy zmuszeni są męczyć się z uciążliwym odcinkiem, bo gmina w dalszym ciągu nie ruszyła nawet palcem.W ubiegłym miesiącu na fatalnym moście, doszło do któregoś już z kolei wypadku. Jak twierdzą ludzie, takie sytuacje zdarzają się tu na porządku dziennym. Interweniujemy do władzy, żeby naprawiła most.
Buchające w górę ogromne płomienie. Trzask pękających szyb. Słup żrącego dymu widoczny nad miastem. Tak wyglądał pożar opuszczonego budynku gminnej spółdzielni. Szalejący żywioł pozbawił obiektu dachu, drzwi i okien. -Zobaczyłem kłęby dymu i wybiegłem na pole. Później to już tylko słyszałem pędzące straże - mówi jeden z mieszkańców. Do zdarzenia doszło popołudniem, kiedy większość ludzi pracowała na polach. To był moment. Ogromne płomienie, najpierw opanowały dach, a następnie wtargnęły na dalszą cześć opuszczonego obiektu. W środku natomiast ogromny wir dymu i ognia, pustoszył wszystko po kolei. Kiedy na miejscu zjawiła się pierwsza jednostka budynek stał już w płomieniach. Strażacy nie byli jednak w stanie sami opanować szalejącego żywiołu. Ogień wybijał szyby Strażacy robili co mogli, żeby stłumić olbrzymie płomienie, ale natura, nie dawała za wygraną. Rozszalałe płomienie zaczęły wybijać szyby i wydostawać się na zewnątrz. To też skłoniło strażaków- ratowników do wezwania kolejnych zastępów. Po kilku minutach na miejscu zjawiły się następne jednostki, które natychmiast przystąpiły do akcji. Po trwającej prawie godzinnej walce, udało się zapanować nad pożarem i ugasić potężne ognisko. W chwili obecnej nie wiadomo, co tak naprawdę było przyczyną pożaru. Cały czas jednak prowadzone jest rutynowe dochodzenie w tej sprawie. Policja nie wyklucza podpalenia. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie w budynku, w którym wybuchł pożar, brak jest energii i gazu. Kto w takim razie stoi za tajemniczym pożarem? Tego dowiemy się już niebawem. Na razie śledztwo trwa. Mamy nadzieje ,że już niedługo będzie wiadomo, kto lub co było przyczyną pożaru.
A wszystko przez chęć popisania się przed kolegą. Pędzący od strony Gorlic z prędkością 130 km/h Passat nie był w stanie wyrobić na moście w miejscowości Libusza. To cud, że nikt nie zginął. -Piratom, udało się bez problemu ominąć jeden z mostów w klęczanach oraz ostry i niebezpieczny zakręt w miejscowości Libusza (krzyżówka). Mostu, który stał tuż przed nimi, nie byli w stanie bezpiecznie przejechać. Ograniczenie, jakie obowiązuje na tym odcinku to 50 km/h. Sprawcy jednak pędzili drugie tyle. Rozpędzony samochód zaczął hamować tuż przez wjazdem. Najpierw z potężną siłą uderzył w metalowe barierki, wyrywając je żywcem z betonu, a następnie obróciwszy się w przeciwną stronę zawisł na moście. Stracił panowanie nad kierownicą. Sprawca tuż przed wjazdem na most stracił panowanie nad kierownicą. Jak nas później poinformował, przyczyną była zła nawierzchnia. Śmiemy twierdzić inaczej. Dzięki szybkiej interwencja Państwowej Straży Pożarnej w Gorlicach, udało się zapobiec niepotrzebnej tragedii. Pojazd szalonego pirata, został wyciągnięty i zabezpieczony. Sam sprawca natomiast surowo ukarany. Mamy nadzieję, że ten feralny wypadek będzie przestrogą dla tych, którzy lubią szaleć na całego.
Władza Biecza roku temu, obiecała mieszkańcom Załawia, że każdego roku będzie robić koło drogi gminnej nr. 2753. Obiecała, jednak słowa nie dotrzymała. W chwili obecnej mieszkańcy pozostawieni zostali na pastwę losu. Dwa tysiące i pięćset złotych. Tyle gmina przeznacza na peryferium miasta o nazwie Załawie. Za to mieszkańcy mają: naprawić dziurawą drogę, zrobić odpływy na deszczówkę, a także postawić latarnie oświetlające teren. Wstyd! Dramat mieszkańców ciągnie się od ponad 20 lat. Najpierw władza obiecała, że co roku, po kawałku będzie kłaść asfalt. Następnie, że zostaną zrobione specjalne odpływy na deszczówkę. Skończyło się na tym, że do dnia dzisiejszego nikt nie ruszył nawet palcem. Oddaliśmy za darmo część swojego pola, bo burmistrz wyraźnie powiedział, że będzie droga- mówią mieszkańcy. Teraz nie ma pana, żeby dotrzymać słowa -dodają ludzie. Na tym się nie kończy. Podobnie obiecano nam zrobić odpływy na deszczówkę, żeby woda nie zalewała piwnic i ogrodów. Jak widać w dalszym ciągu brak jakiejkolwiek reakcji. Mąż w czasie burzy musi wychodzić i kopać przepusty, żeby woda nie zalewała nam domu - mówi zrozpaczona kobieta. Mieszkańcy są zdruzgotani całą tą sprawą, gdyż podatki płacą i zamiast, żeby było lepiej, jest coraz gorzej. Podatki płacimy, wywiązując się co do grosza, a gmina ma wszystko w nosie- mówi zbulwersowany mężczyzna. To jednak nie koniec. W ubiegłym roku włodarze zaproponowali mieszkańcom kolejny pomysł - drogę przelotową na 6 metrów. Jak się okazało, warunkiem stworzenia takiej przelotówki było oddanie za darmo kolejnej części ziemi, tym razem aż 20 arów. Mieszkańcy jednak nie poszli na ten układ, co zostało potraktowane przez władzę jako odpowiedz jednoznaczna- nie dacie pola, nie będzie drogi. Wstydźcie się! Apelujemy do gminy , żeby zrobiła coś w tej sprawie. Obiecujemy baczne przyglądanie się sytuacji.
Ulica Potockiego mieszcząca się tuż w centrum miasta Biecz w dalszym ciągu czeka na swój wielki finał. Odcinek drogi rozpoczynający się tuż przy szkole nr. 1 i przebiegający w górę, aż do wylotu na miasto jest pełen dziur i wybojów.Nikt, aż do dnia dzisiejszego nie zajął się tą tragicznie zniszczoną ulicą. Mieszkańcy sami na własną rękę próbują naprawiać ten odcinek - łatając go na przykład. cementem, lub taż kamykami, żeby ich pociechy nie skręciły, bądź złamały nogi. To jednak nie koniec. Oprócz tragicznie zniszczonej ulicy pozatykane i pozapadane są także studzienki odprowadzające deszczówkę.To wstyd, żeby ulica w centrum miasta wyglądała tak tragicznie. Miasto śliczne, rynek piękny, a boczne uliczki wołają o pomoc. Interweniujemy do władzy Biecza, aby zrobiła coś w tej sprawie.
W Bieczu na ulicy Piekarskiej pomimo widniejących znaków zakazujących wjazdu i postoju, kierowcy nadal uporczywie łamią prawo zostawiając swoje samochody koło czyichś okien. Pan Bogusław skarży się, gdyż nie może spokojnie otworzyć okna, bo smród z samochodów zanieczyszcza mu powietrze wewnątrz mieszkania. Lokator wielokrotnie interweniował do władzy i policji, ale jak do tej pory nic w tej sprawie nie zrobiono. “Interweniowałem wiele razy i nic! Bezskutecznie !”- Mówi Bogusław Pagacz. Rozmawiałem z burmistrzem, zastępcą, a nawet samą policją! Wszyscy mają to gdzieś - dodaje zrozpaczony rencista. Kilka miesięcy temu udało nam się porozmawiać z policją na ten temat. Jak nas poinformowali ulica cały czas jest kontrolowana, natomiast kierowcom, którzy łamią prawo wystawiane są mandaty. Robimy co w naszej mocy, przepędzamy kierowców z tej ulicy wystawiając im mandaty, ale ileż można oni dalej swoje- mówi jeden z policjantów. Ciekawe. Jak widać kierowcy w dalszym ciągu próbują uporczywie postawić na swoim. Mandat, czy też pouczenie to za mało, aby się zmieniło. Co w takim razie zrobić? Rozwiązanie jest jedno. Jeśli kierowcy w dalszym ciągu będą zatruwać życie mieszkańcom, złośliwie smrodząc samochodami koło ich okien, trzeba będzie wprowadzić strefę płatną 24 na dobę. W chwili obecnej cwani kierowcy, którym szkoda 70 groszy na parking, wolą stanąć tam, gdzie płacić nie trzeba. Zastanawiamy się po co w ogóle zrobiony jest parking w centrum miasta, jak i tak każdy zostawia swoje samochody tam, gdzie mu pasuje. Śmiech. Domagamy się od władzy i policji, żeby w końcu zrobiła należyty porządek, bo jak na razie to jest jeden wielki bałagan.
Dzięki staraniom powiatu, udało się zakwalifikować do programu osuwiskowego wspomaganego środkami budżetu państwa i Unii Europejskiej. W bieżącym roku powiat otrzymał z MSWiA promesę na 3,161mlnzł z czego na usuwanie skutków klęsk żywiołowych 1,15mln zł, a 2,011zł na osłonę przeciwosuwiskową- informuje starosta.W ramach usuwania skutków klęsk żywiołowych zostanie przeprowadzona modernizacja następujących dróg: Biecz- Grudna Kępska- Głęboka, Bobowa-Brzana, Ciężkowice- Moszczenica, Gorlice- Dominikowice, Jankowa-Stróżna-Szalowa, Ropa- Brunary, Siary- Owczary, ul.11 Listopada w Gorlicach, Uście Gorlickie-Śnietnica. Nie lekceważymy tematu modernizacji dróg powiatowych- mówi starosta. To jeden z naszych priorytetów inwestycyjnych. Jako zarząd przeprowadzamy wizje lokalne w terenie , rozmawiamy z przedstawicielami samorządów gmin, by wspólnie znajdować jak najbardziej optymalne rozwiązania , przy jakże ograniczonych środkach finansowych. PAP
Radio R-Live rozpocznie nadawanie już niebawem. W chwili obecnej trwają jeszcze małe prace techniczne i wykończeniowe- tłumaczy Ryndak . Planowany start, nie jest jeszcze dokładnie znany. Wiadomo natomiast, że obecne wykończenia potrwają co najmniej dwa tygodnie. Do tego jednak czasu warto przygotować swoje sprzęty i nastawić się na nowe, czadowe bieckie radio. Jak poinformował naczelny, będzie to stacja z prawdziwego zdarzenia. Dołożymy starań, żeby radio było jak najlepsze - mówi Damian Ryndak. Mimo, że będziemy słyszalni drogą kablowo- internetową, włożymy w to całe nasze serce, aby umilić wam wolny czas- dodaje Ryndak. Nowa stacja będzie dostępna w całym powiecie gorlickim, tak więc już dziś zapraszamy wszystkich do słuchania.
Copyright By Express Regionalny © 2007, Design by: Damian Ryndak